Browsing Category : Krótkie Wypady

Na rower w Bieszczady! Dolina Sanu


Bieszczady wpisały się w kalendarz moich dni wolnych poświęconych górskiej wędrówce od momentu, kiedy przyjechałam w nie po raz pierwszy (a było to parę ładnych lat temu). Po wielu wizytach w Bieszczadach, jesiennych i zimowych wędrówkach (w tym rozdziale) przyszedł czas odkrywać Bieszczady latem na rowerze.         ⇒ Bieszczady, są takie… Ciągnęło mnie na połoniny usłanie zielonym…

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Wielkanoc z święconką w kasku


Rowerowy Szlak Orlich Gniazd łączący Częstochowę z Krakowem, którego długość liczy sobie nieco ponad 180 km, zdawał się być wyborem w sam raz, na trzy dni świąt wielkanocnych. To miały być pierwsze święta spędzone poza domem. I nie tylko poza domem, jako miejscem zamieszkania ale dosłownie bez dachu nad głową. Za to z namiotem i śpiworem w sakwie. Mimo to…

Aquavelo. Rowerowy szlak w Dolinie Popradu


Aquavelo – rowerowy szlak w Dolinie Popradu, który łączy polskie i słowackie miejscowości uzdrowiskowe od razu wyzwolił we mnie chęć eksploracji. Każdy nowo powstający szlak rowerowy w Polsce budzi moją ciekawość, jednak nie każdy staje się celem rychłego poznania. Projekt Aquavelo miał nad innymi tą przewagę, że przebiega przez tereny Polski i Słowacji. Trasa tworzy pętlę, a jej przebieg wymaga…

Wiślana Trasa Rowerowa – odcinek małopolski


Wiślana Trasa Rowerowa zyskała niewątpliwie szacunek wśród rowerowych turystów za sprawą jej najlepiej przygotowanego odcinka w Małopolsce. Czy jednak gładki dywanik asfaltu rozłożonego na wałach przeciwpowodziowych wystarczy, by zaspokoić żądze amatorów dwóch kółek? Czy czarna wstęga towarzysząca Wiśle, nie jest aby żałobna? Czy harmonijny zielony krajobraz daje równowagę i uspokaja, czy wzbudza niepokój i rozdrażnienie? Czy nieustający wiatr hulający po…

Roztocze z dziećmi. Pierwsza rowerowa kinderwyprawka


  Ta historia ma swój początek 2 lata temu. Roztocze. Rowerowy wygib z grupą przyjaciół. Stacja Krasnobród. Za dnia rowerowe wypady, nocą… długie opowieści 😉 Po niespełna dwóch godzinach snu, wczesnym rankiem odbieram telefon. W słuchawce słyszę: – Siostra ja rodzę. – Taaaak? Nareszcie zrzucisz z siebie ten balon. Powodzenia! Ja zaraz idę na rower!     Narodziny Ja poszłam…

Błękitną wstęgą jezior. Rowerem przez Mazury


To miał być wyjazd inny niż wszystkie. Zgoła odmienny od tych, które zakładały dobry sen w wygodnych łóżkach, ciepły prysznic i śniadanie przyrządzone w kuchni. Nie było planu, nie było jasno określonych zamiarów. Było natomiast pragnienie poczucia wolności, delektowania się światem, zachwytu nad nim o poranku, wdzięczności o zmierzchu.   Śniadanie w kuchni? Po co, jeśli można na trawie. Ciepły…

Dwa brzegi, wiele możliwości. Szwecja i Dania na kilka dni


Skandynawia słynie z doskonałych ścieżek rowerowych i zapewne nie bez przyczyny  nadano jej miano raju dla rowerzystów.  Czy tak jest w rzeczywistości?  Miałam okazję przekonać się o tym sama, gdyż nadarzyła się okazja wyjazdu do Szwecji. Nie mogłam zatem odmówić zaproszenia do kraju wikingów. Tym bardziej, że uniesiony topór wojowników z północy, przysłonić miała polska gościnność. Cóż było robić? Pakować…

Ponidzie

W krainie łagodności. Ponidzie


„Miłkiem wyzłocony kraj Wstęgą Nidy otoczony Na szlak wzywa nas Dźwiękiem wiślickiego dzwonu” Dźwięk dzwonka wyrywa nas ze snu. Nie, to jeszcze nie ten wiślicki, a jedynie melodia alarmu oznajmia porę pobudki. Za chwilę objuczymy nasze rowery sakwami, wsiądziemy do pociągu, by zaledwie kilkanaście stacji dalej rozpocząć rowerową przygodę w krainie łagodności, na Ponidziu.   Ponidzie Cóż to za kraina,…

Ordnung muss sein. Niemiecki porządek i (nie)gościnność


Był rok 2013 kiedy w moje ręce trafił nowiusieńki, pachnący fabryką rower! Broniłam się przed tym zacnym gestem obdarowania mnie funkiel nówka jednośladem. Nie miałam bowiem nic za złe mojemu „góralowi” z lat 90-tych.  Gdy każda wycieczka zaczęła rodzić kolejną, kilkanaście kilometrów zastępowało kilkadziesiąt, aż w końcu jeden rowerowy dzień przeobraził się w pierwszy rowerowy weekend przestałam protestować. Kiedy już…

Dolina Baryczy


Nastąpiła jakaś stagnacja. Karta kalendarza wskazywała nadciągający koniec czerwca. Gdyby pierwotne wakacyjne plany wypaliły, bylibyśmy w połowie naszej urlopowej wyprawy. Okoliczności różne sprawiły, że byliśmy nadal w domu. I co prawda z przeorganizowanym już pomysłem na termin i cel wakacyjnych wojaży ale ciągle z zerowym dorobkiem letnich wyjazdów weekendowych (nie licząc majówki No.1 i każdego z 3 dni majówki No.2…