Browsing Category : AlterAktywnie

Duathlon. Zawody z Decathlon Stalowa Wola


Duathlon. Kto by pomyślał, że wystartuję w amatorskich zawodach łączących dwa sporty – bieganie i jazdę na rowerze. Zrządzeniem losu, zupełnym przypadkiem, rzuconym od niechcenia do słuchawki telefonu w ferworze obowiązków zawodowych „to mnie zapisz”, stanęłam na starcie zawodów. Organizatorem rozgrywek był świeżo otwarty Decathlon Stalowa Wola więc miejsce toczonego dwuboju nie mogło być inne, jak bliska okolica centrum handlowego…

Bieszczady zimą. Połonina Wetlińska


Bieszczadzka kraina lodu i śniegu wcale nie chciała się ogrzać. Temperatura powietrza była o 10 stopni niższa niż dnia poprzedniego (czytaj Bieszczady zima. Otryt i Chata Socjologa). Termometr wskazywał -25 stopni C, a pokrywa śniegu w Bieszczadach wzrosła o kilak centymetrów. Nie zniechęciło nas to do kolejnego wymarszu w góry. Zachowawczo jednak wybraliśmy szlak najbardziej dostępny z dość  krótkim czasem…

Bieszczady zimą. Otryt i Chata Socjologa


Kiedy po raz pierwszy przyjechałam w Bieszczady (nie licząc wyjazdu o charakterze spędu wycieczki pracowniczej), nie sądziłam, że będę tu wracać kilka razy w roku. O Bieszczadach zimą nawet nie myślałam do czasu, kiedy z paczką znajomych postanowiliśmy spędzić tuż po Nowym Roku kilka dni właśnie w Bieszczadach. To miał być reset po całym roku harówki. Koszt jednej nocy Sylwestrowego…

Łysica. Trekking zdobywczy po Górach Świętokrzyskich


Zdobywanie Korony Gór Polski nigdy specjalnie nie zaprzątało mojej głowy. Nawet codzienny widok na najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich – Łysicę, nie skierował moich myśli na bycie Zdobywcą. Do czasu, kiedy łaziorka po górach stała się częścią mojego życia, a kolejne wędrówki kierowały mnie ku najwyższym szczytom, póki co, nie najwyższych pasm górskich. Łysica. Najniższy szczyt Korony Gór Polski Dzisiaj jestem…

Ekstremalny bieg Hunt Run. Czy warto być dzikiem i nurzać się w błocie?


Lubię wyzwania. Lubię zabawę i niekoniecznie taką z alkoholem. I choć marzy mi się lot szybowcem czy też skok ze spadochronem , to nie mniej pragnę szczenięcych harcy. Bo im szybciej spadają kolejne karty kalendarza, tym więcej we mnie z dzieciaka.  Takiego, który zimą zjeżdża na workach wypchanym sianem, latem biega za latawcem. Gdy wiosenny  deszcz nadchodzi, tańczy boso w…

Ruski szampan zamiast pyr. Gala Rowertouru i after party w Poznaniu


Kiedy wzięłam do ręki styczniowy numer Rowertouru nie spodziewałam się, że ujrzę w nim swoje nazwisko pośród piątki nominowanych do corocznej nagrody czasopisma.  Było tam jednak! Czarna farba drukarska rozprysła się po kartach gazety malując kształtne litery, które złożone jedna przy drugiej przedstawiały moją godność. Niżej nadany przeze mnie tytuł wyprawy „Czterech ludzi, cztery rowery, cztery stolice”. To chyba nie…

Orientuj się w terenie! TRInO –zabawa z mapą dla każdego


Jako dzieci bawiliśmy się w podchody. Ileż frajdy było, kiedy biegaliśmy po leśnych ścieżkach szukając rywali albo przed nimi uciekając. Na tym właśnie polegała gra. Jedna grupa ruszała wcześniej w teren, zostawiając drużynie przeciwnej wskazówki i ślady w postaci rysowanych na glebie lub układanych z patyków strzałek, zaczepianych na gałęziach wstążeczek w odpowiednim kolorze. W wersji dla zaawansowanych, po drodze…

Spiskie szlaki Zamagurza. Włóczęga w wersji lajt


Górskie włóczęgi po gorczańskich, pienińskich i tatrzańskich szlakach zwieńczyliśmy wędrówką nader przyjemną  z nie mniej przyjemnym krajobrazem. Spiskie szlaki Zamagurza zrobiły robotę i rozkochały mnie w sobie, kiedy jeszcze na ich zboczach zalegał śnieg, a słońce chowało się za ciężkimi kłębami chmur. To nie przeszkodziło jednak, by zakochać się w spiskim krajobrazie i wrócić na spiskie trakty, zgodnie ze złożoną…

Górskie 3w1 czyli Gorce, Pieniny i Tatry na jeden wypad.


No tak. Pomyślicie. Jak to zrobić, skoro wędrówki górskie to przecież nie lekki spacerek do sklepu osiedlowego po bułki, a całodzienna włóczęga po szlakach, które nie prowadzą przecież tylko w dół. Najpierw nieźle się trzeba natyrać pod górę, zanim zaczniemy obciążać nasze kolana rychłym zejściem ze szczytu. A gdzie jeszcze targanie plecaka, czas na foty, ciepłą zupę w schronisku tudzież…