Browsing Category : Eskapady

Green Velo. Felery kontra walory podkarpackiej pętli


Pokusa powrotu na Green Velo zrodziła się już w 2015 roku, kiedy nasze koła po 12-dniowej wówczas tułaczce opuszczały szlak w Chełmie. I nie wabiła nas wcale doskonała infrastruktura, nie przekonywał medialny głos czy idylliczne obrazy i ujęcia kamer z najlepszych fragmentów szlaku. Chciałam po prostu zamknąć ten rozdział dla siebie. Chciałam mieć podstawę wyrażania o nim świadomej opinii. Bo…

Mauthausen – Gusen. Świadectwo ocalonych


72 lata temu został wyzwolony niemiecki obóz koncentracyjny Mauthausen – Gusen. Podczas rowerowej wyprawy wzdłuż Dunaju w roku 2016 odwiedziliśmy Miejsce Pamięci Mauthausen. I choć samo miejsce wzbudziło w nas wiele emocji, a rys historii wdarł się głęboko w myśli, to najbardziej w pamięci zapadło jedno spotkanie. Właśnie tam, na terenie byłego obozu koncentracyjnego Mauthausen, spotkaliśmy ocalonego świadka historii.  Polaka,…

Po naddunajskiej przygodzie. Budapeszt. Koniec


Wiatry, deszcze i temperatury iście jesienne, w niczym nie przypominające temperatur węgierskiego lata, wygoniły nas znad Balatonu. Z niedosytem wracamy więc do Budapesztu. Już w pociągu do stolicy Węgier ogarniamy zakup biletów do Polski. Ale spokojnie. Zostajemy jeszcze ponad dobę. No chyba, że nie uda nam się znaleźć noclegu. Bo jak się okazuje, ogarniający tą akcję przez różne aplikacje Pimpek,…

Znad Dunaju nad Balaton. Wyprawowy skok w bok


Dnia pańskiego 07.08.2016 zasypiamy bez planu. Dnia 08.08.2016 budzimy się bez planu. Codzienny rytuał porannej krzątaniny nic nie wnosi poza treściwym śniadaniem. Nie spieszymy się specjalnie, jakbyśmy mieli przed sobą niezliczone dni na tą rowerową pielgrzymkę (dla niewtajemniczonych ta podróż zaczęła się w Pradze, by potem podążać z ziemi czeskiej do niemieckiej, dalej wzdłuż Dunaju,  by doprowadzić na do tego…

Pasawa-Bratysława. 6 dni wzdłuż Dunaju (Donauradweg)


Niemożliwe stało się możliwe i w korowodzie wzniesień i obniżeń na dwóch kołach przekraczamy granicę czesko-austriacką, nazajutrz zaś austriacko-niemiecką, by jeszcze tego samego dnia znowu znaleźć się na terytorium Austrii. Niemiecki pofałdowany landszafcik daje popalić, choć bardziej bezlitosna jest pogoda. Gdy w pocie czoła mierzymy się z podjazdami świeci dogrzewające nas mocno słońce. Kiedy zaś potrzebujemy ciepłego podmuchu i suchej…

Ku wodom Dunaju. Praga-Pasawa


Wakacji ciąg dalszy czas zacząć. Niewtajemniczonych wprowadzam w tajniki przygody. Otóż lato 2016 postanowiliśmy spędzić na naddunajskim szlaku rowerowym. Nie był to jednak zamysł całkiem typowy, jak na wyprawę po ścieżkach Donauradweg. Nie zaczęliśmy bowiem w górach Schwarzwaldu, a w Pradze. Jak się zaczęło? Zalecam wrócić do Pragi, gdzie miał miejsce początek naddunajskiej przygody. Teraz przyszedł czas na kontynuację. Jedziemy…

Ku naddunajskiej przygodzie. Praga. Początek


I stało się! Nadszedł w końcu tak długo oczekiwany czas urlopu. Wakacji, których nie można wszak spędzić inaczej, niż na dwóch kółkach. Kilkumiesięczne oczekiwanie na datę, w której będziemy mogli ruszyć na szlak Green Velo (o ścisłym planowaniu nie było tu mowy),  przeobraziło się w trymiga w zupełnie inną bajkę. Polska wschodnia została na marginesie i to nie tylko tym…

Wybrzeże na rowerze. Trasa w sam raz dla żółtodziobów cz.2


Jesteś już z rowerem za pan brat. Wykręciłeś już na dwóch kółkach kilkaset a może i kilka tysięcy kilometrów ale ciągle Ci mało? Chcesz czegoś więcej niż tylko jednodniowe czy weekendowe wypady? Masz nieodpartą chęć ruszyć przed siebie ale masz obawy czy podołasz? Potrzeba Ci szlaku trochę dzikiego ale też nie nadto oddalonego od świata cywilizacji? Takiego na którym poczujesz…

Wybrzeże na rowerze. Trasa w sam raz dla żółtodziobów. cz. 1


Jest rok 2014. Czerwiec. Za mną już pierwsze krótkie rowerowe wypady, które rozochociły mnie do dalszych wojaży.  Wyjazdów na dłużej i dalej. Od roku jestem też szczęśliwą właścicielką roweru, który aż się prosi o dotarcie go so far away. Zbliża się Boże Ciało. Jak wszystkim wiadomo święto ruchome jeśli chodzi o datę, ale stałe jeśli chodzi o dzień w jaki…

Wschodni Szlak Rowerowy: lubelskie


Czas tak szybko ucieka, mija tydzień za tygodniem, a ja dotychczas nie napisałam posta z ostatniego etapu naszej tegorocznej eskapady, jaką było przemierzanie Wschodniego Szlaku Rowerowego przez województwo lubelskie. No ale tak to jest, jak każdą wolną chwilę spędza się na rowerze, tudzież innych przyjemnościach, co ogranicza możliwości pisarskie. Żeby jednak nie poprzestać  na opisie tej przygody w woj. podlaskim,…