Bieszczady zimą. Otryt i Chata Socjologa

Kiedy po raz pierwszy przyjechałam w Bieszczady (nie licząc wyjazdu o charakterze spędu wycieczki pracowniczej), nie sądziłam, że będę tu wracać kilka razy w roku. O Bieszczadach zimą nawet nie myślałam do czasu, kiedy z paczką znajomych postanowiliśmy spędzić tuż po Nowym Roku kilka dni właśnie w Bieszczadach.

To miał być reset po całym roku harówki. Koszt jednej nocy Sylwestrowego Balu zdecydowanie woleliśmy przeznaczyć na kilka dni pobytu z dala od cywilizacji. Wysokie obcasy Pań, zmienione zostały na trekkingowe buty, a sztywne gajerki Panów na outdoorowe ciuchy. Zarezerwowane na miesiąc wcześniej, usytuowane na południowym stoku Otrytu, drewniane domki w Dwerniku czekały na nas. Nas zaś czekała survivalowa próba przetrwania gdyż nadeszła właśnie prawdziwa, mroźna zima.

Czy komfortową temperaturę w drewnianym domku jest w stanie zapewnić niewielki kominek czy też piec typu koza, gdy na zewnątrz trzyma mróz bliski -30 stopni C? Zastanawialiśmy się nie tylko my, ale i właściciele Leszczynowego Stoku. Był to styczeń roku 2017. Piszę o tym dopiero teraz, więc jak się domyślacie przetrwałam. A opóźnienie w relacji nie wynika ze stanu półtorarocznej hibernacji 😉

 

Moja zimowa opowieść podzielona zostanie na części i w odrębnych relacjach obejmie wędrówkę przez:

  1. Pasmo Otrytu do Chaty Socjologa
  2. Połoninę Wetlińską
  3. Małą Rawkę

No to jedziemy!

Zimowa odsłona Bieszczad

Suniemy ponad 250 km czarnym asfaltem i zastanawiamy się gdzie ta zima stulecia, którą straszyli od kilku dni wszystkie media. Sytuacja zmienia się w Ustrzykach Dolnych, gdy czerń na drodze zastępuje biel. Prawdziwa zima kłania się nam w Smolniku, prowadząc nas na miejsce białym korytarzem. Próby pokonania podjazdu do położonych na zboczu Otrytu domków kończą się fiaskiem. Mróz nie daje założyć łańcuchów na koła. Bierzemy więc cały nasz majdan z zapasem prowiantu na najbliższe cztery mroźne dni dla dziesięcioosobowej grupy pod pachy i z zaciekawieniem, ale też niecierpliwością pniemy się pod górę. Jest po 22-ej. Z oddali majaczy światło rozwieszonych pomiędzy świerkami kolorowych lampek. Pod nogami skrzypi bieluchny, świeży śnieg, aż w końcu wyłania się Bies i Czad. Domki, w których będziemy pewnie jeszcze nie raz. Przekraczamy próg Biesa i pochłania nas już to klimatyczne miejsce. Aklimatyzujemy się racząc się przygotowaną dla gości nalewką i planujemy wędrówkę na kolejny dzień.

Otryt. Rozeznanie

Kiedy budzimy się dość późnym, ale jeszcze rankiem, ślady nasze wczorajsze przysypane są już świeżym śniegiem. Temperatura na zewnątrz nie jest zabójcza ale sypiący z nieba biały puch dyrygowany podmuchami wiatru, kręci raz po raz piruety. To nasz drugi zimowy wypad w Bieszczady ( w poprzednim zmagaliśmy się z Jawornikiem, Połoniną Caryńską, Połoniną Wetlińską ) ale pierwszy, kiedy dookoła zalega kilkudziesięciocentymetrowa pokrywa śniegu a temperatury mają spaść poniżej 20 kresek na minusie.

Ten dzień jest jeszcze łaskawy, jeśli chodzi o temperaturę, ale śnieg cały czas sypie. Śnieżna aura i białe drogi oraz głos rozsądku nie pchają nas na gołe szczyty połonin. Wolimy rozeznać się w zimowym warunie na zalesionym najdzikszym paśmie Bieszczadów – Otrycie.

Niebieskim szlakiem na Otryt

Z Dwernika ruszamy niebieskim szlakiem ku schronisku Chata Socjologa brodząc od podnóża Otrytu w świeżym śniegu. Z nieba sypie biały puch a -16 na termometrze wcale nas nie zniechęca. Szlak jest przetarty „tyle o ile”. Nie ma jednak powodu, by nie pójść ku górom. Las tłumi świszczący gdzieś poza jego granicą wiatr, a opadające delikatnie niczym piórka płatki śniegu czynią chwile wędrówki magiczną. To moje pierwsze kroki na zboczach Otrytu. Szlak nieznany i nie oblegany przez tłumy turystów. Ale czyż nie w tym urok?

W Dwerniku kierujemy się oznakowaniem niebieskiego szlaku. O obranie właściwego kierunku zadbały też Lasy Państwowe:)

A może by się takim karnąć?

Bieszczady zimą. Lekcja i nauka

Pierwsze zmagania z zimą są Lekcją nr 1.
Temat: Różnice w czasie przejścia szlaku między zimą i każdą inną porą roku.
Nauka: 1 h na mapie czy szlakowskazie nijak się ma do czasu zimowej wędrówki, która nam się dłuży. Dodajcie co najmniej 1/3!

Lekcja nr 2.
Temat: Jak śnieg zamazuje obraz
Nauka: Biały puch przysłania rzeczywistość. Zabierzcie ze sobą mapę!

Oblepione tym świeżym puszkiem niesionym powiewem wiatru pnie i korony drzew nie zawsze wystawią ku naszym oczom oznakowanie szlaku. Wiatr zaś z lekkością zawieje śniegiem ślad, który dopiero co zostawiliśmy za sobą albo ktoś zostawił przed nami. I nawet wcale nie małe schronisko tonące w objęciach białej szadzi może umknąć naszej uwadze. Lub odwrotnie – imaginować nam obrazy drewnianej chaty pomiędzy konarami drzew, pośród których tak naprawdę nic nie ma.

Takie zwidy ma cała nasza piątka, która wyszła w góry wypatrując Chaty Socjologa, gdy zegarki odliczały kolejne minuty. Lecz gdy ta jest na przysłowiowe wyciągnięcie ręki, prawie ją przeoczamy. Od zguby ratuje nas drewniana figura dyndająca na sznurze niczym ofiara samobójczej próby i tabliczka z napisem Otrycka Republika Wolnej Myśli i Słowa. Choć właściwie głosy dobiegające skądś z bliska, gdy wytężając słuch przy okazji wytężył się wzrok. Tak brodząc w śniegu niemal po kolana stajemy u drzwi Chaty Socjologa.

Przekraczamy próg Chaty Socjologa

Chata Socjologa. Co to za miejsce?

Chata Socjologa. Co to za miejsce? Schronisko? Odskocznia? Kryjówka? Pewnie wszystko to i nic z tego.

Tak oficjalnie i wikipediowo Chata Socjologa to drewniana chata studencka, wzniesiona na szczycie pasma Otryt, w miejscu przedwojennego przysiółka wsi Chmiel o nazwie Otryt Górny. Powstała w 1973 roku z inicjatywy środowiska studenckiego Instytutu Socjologii UW. W 2003 Chata Socjologa spłonęła i została odbudowana dzięki działaniom Stowarzyszenia Klub Otrycki.

Czym jest dzisiaj Chata Socjologa i co możesz w niej znaleźć, a czego próżno Ci tu szukać?

Na pewno znajdziesz tu schronienie ale nie wygodę. Możesz też uciec od cywilizacji ale nie będziesz też korzystał z jej dobrodziejstw. Możesz zapomnieć o bożym świcie ale zapomnij też o sztucznym świetle. Możesz nawiązać nowe kontakty i szybko się zintegrować ale nie przez media społecznościowe. Możesz uciec od pracy ale dla dobra ogółu swój fizyczny wkład musisz wnieść, by umyć się w ciepłej wodzie czy mieć czym podtrzymać ogień w kominku.

To właśnie Chata Socjologa. Z przyczyn ideowych w chacie nie ma prądu, bieżącej wody czy gazu. Są za to dwa źródełka, spotkania przy świecach, kominku i gitarze, gdzie myśli przeobrażają się w słowa i płyną z ust do ust niesione dalej przez Biesy i Czady grzbietem zaklętego Otrytu.

Zimą łatwiej w dół

Chwila przy herbacie i wracamy w dół tym samym szlakiem. Droga powrotna jest lekcją nr 3.
Temat: Zejście = zjazd.

Zejście ośnieżonym szlakiem jest zdecydowanie szybsze niż latem. I nawet gdy się poślizgniesz lądujesz w miękkim puchu bez uszczerbku na zdrowiu i bez siniaków 🙂 Czasami sam inicjujesz zabawę i zjazd na czterech literach  😛

Raz biegiem, raz ślizgiem schodzimy w dół. Widząc pod sklepem we wsi część naszej brygady, robimy tam przystanek. Gdy prosimy o piwo z ust sprzedawcy ląduje pytanie, które nie raz życzylibyśmy sobie usłyszeć w dobrej restauracji.

„A piwo ciepłe, zimne czy złamane?”

Udanych wędrówek!

Basia.

1 Comment

  • beskidnik 18 września 2018 at 11:59

    Lekki poślizg, ale jak na polu 27 i się pnie, to w sumie miło poczytać.
    W zimie schroniska docenia się najbardziej.

    Reply

Dodaj komentarz