Rowerem wzdłuż Dunaju – noclegi, ceny, koszty

Każdy rowerowy wyjazd, poza etapem bardziej lub mniej uważnego planowania trasy, wiąże się z kalkulacją kosztów. Wszyscy dysponujemy bowiem nie tylko innym czasem, jaki możemy poświęcić na podróżnicze szaleństwo ale także inną kasą. I nie ważne, czy na naszą rowerową podróż odkładaliśmy rok, lata czy dekady. Porcelanowe świnki nie jednakowo tuczone. Każdy sięga na tyle wysoko, na ile go stać. Poza przypadkami, gdzie fantazja przerodziła się w szaleństwo i sprowadziła rozsądek do poziomu parteru 😛

 

Skupmy się jednak na zdroworozsądkowym podejściu do sprawy i realizacją swoich podróżniczych marzeń adekwatnie do finansowych możliwości. No bo przecież nie porwiemy się na wyjazd na drugi kraniec świata, jeżeli w naszym budżecie nie ma nawet na bilet. Trudno też wsiąść do pociągu byle jakiego bez bagażu, biletu i karty debetowej w wersji gold. Głupi jest pomysł zapożyczać się w parabankach, gdy nie mamy zdolności kredytowej. ALE! Jeśli jednak nawet nie zarabiamy kroci, a naszemu wynagrodzeniu daleko do średniej krajowej, nie chowajmy marzeń do szafy! Bo to, co na pozór wydaje się nieosiągalne, wcale nie musi takim być! Nie będę Wam kadzić, że bezkosztowo zrealizujemy dwutygodniową rowerową podróż. Można natomiast przez pięć państw Europy wybrać się za mnie niż…? Jak myślicie?

Jako, że naszą wyprawę ku naddunajskiej przygodzie zaczęliśmy od czeskiej Pragi, to znajdzie się tutaj też info o cenach i kosztach poniesionych w Czechach. A nóż ktoś się pokusi o podobny scenariusz 😉

Zabrane waluty i kurs średni na dzień 2017-05-19
Euro 1 EUR = 4,2069 PLN
Korona Czeska 1 CZK = 0,1584 PLN
Forint (Węgry) 100 HUF = 1,3609 PL


NOCLEGI

CZECHY

Pierwszy nocleg zarezerwowany jeszcze w Polsce przez portal booking.com Kolejny to już zrządzenie losu dyktowane ilością wykręconych kilometrów. Zanim dotarliśmy do Pragi, założeniem było opuścić stolicę Czech już na rowerach. Przeliczenie kilometrów i dysponowanie określoną ilością dni urlopu zweryfikowało nasz pierwotny plan i z Pragi wyjechaliśmy pociągiem. Rowerową podróż zaczęliśmy w Czeskich Budziejowicach. Nie pytajcie dlaczego akurat tam, bo i tak nie ma na to pytanie rzeczowej odpowiedzi. Tak nam się po prostu umyśłiło 🙂

Wszystkie podawane ceny dotyczą jednej osoby. W niektórych przypadkach jest to średnia, jaka wyszła za opłaty dla 4 osób, 2 namiotów i 4 rowerów.

1. Praga – Hostel Kolbenka – ok. 40 pln
2. Kamenný Újezd – Camping – 300 czk ≈ 47 pln

Kamenný Újezd. Kemping nad jeziorem Štilec

AUSTRIA

Omijam Niemcy, gdyż pobyt w tym kraju ograniczał się jedynie do krótkiego przejazdu i wizyty w Pasawie. Najwięcej czasu spędziliśmy natomiast na terytorium Austrii. To Austria funduje nam najpiękniejszy odcinek naddunajskiej trasy rowerowej. Pasawa-Bratysława. Ile kosztowało nas 6 noclegów nad Dunajem? Gdzie nocowaliśmy i czy austriackie ceny zwalają z nóg?

Campingi:

1. Klaffer am Hochficht ( po opuszczeniu Czech, zanim dotarliśmy nad Dunaj) – 7 € ≈ 30 pln.
Bardzo przyjemny, niewielki camping z dala od głównej ulicy. Mnóstwo zieleni i piękne jezioro. W cenie dostęp do sanitariatów. Na miejscu także restauracja.

 

 

 

 

2. Siegfried Pumberger – Gasthaus i pole namiotowe w Au będące ostatnią deską ratunku dla tych, którzy spóźnili się na obowiązkową w tym miejscu przeprawę na drugą stronę Dunaju. Duży ogród w prywatnym gospodarstwie z dostępem do sanitariatów – 6 € ≈ 25 pln. Poza nami nie było żadnych biwakujących. Dla ceniących sobie niczym niezakłóconą ciszę o zdenerwowanie mogą przyprawić barany. Dla mnie był to atrakcyjny akcent podróży. Bynajmniej było z kim pogadać 😉

 

3. Zeltplatz Pleschinger See w Linz. Na wylocie z miasta w kierunku Wiednia – 7 € ≈ 30 pln. Do ceny za pole namiotowe musimy doliczyć jeszcze kilka euro, jeśli pragniemy zaznać kąpieli w ciepłej wodzie. Nie planujcie tu raczej golenia nóg i mycia głowy 😉 Na polu raczej ciasno.

tu możecie obejrzeć pole namiotowe w Linz

 

4. Camping Melk.
W wyznaczaniu sobie dystansu dnia i jego mety, posiłkowaliśmy się mapą i oznaczonymi na niej polami namiotowymi. Ten dzień miał być podobny do innych, a zagęszczenie campingów na mapie nie wskazywało, że tym razem pójdzie coś nie tak. Zaczęło się od tego, że na kilka godzin utknęliśmy w Mauthausen. Wy też koniecznie to zróbcie, jeśli znajdziecie się na naddunajskim szlaku. Ale niech Wam w pamięci pozostanie, żeby potem nie gnać zbyt daleko do przodu albo przeciwnie, spiąć poślady i naginać nie marnotrawiąc czasu na inne przyjemności.  Bo nie wiedzieć czemu, wszyscy po wizycie w Mauthausen pognali aż do Melk, a my mieliśmy nadzieję na nocleg w Pöchlarn. Jednak w Pöchlarn o polu namiotowym nikt nic nie wiedział, nikt nic nie słyszał, choć tych na naszej mapie widniało trzy. Pozostało nam jechać w ciemnościach. Kiedy o 24.00 wjechaliśmy na camping w Melk, oczy tych którzy jeszcze nie spali, a którzy przecież ruszyli rano z tego samego campingu co my, zwrócone były na nas w spojrzeniu, którego nie umiem nazwać. Wyrażało ono coś w stylu „A Was to pogrzało???” Na szczęście brama na plac była otwarta i przycupnęliśmy z namiotem przy wylocie. Rankiem dnia następnego zniknęliśmy unikając w porannym na recepcji zamieszaniu płatności. Ot takie goście na gapę. Lecz przecież nie na noc całą 🙂

5. Donaupark Camping Tulln. Najdroższe pole namiotowe w Austrii. Ilość sanitariatów i kuchenne wyposażenie nieadekwatne do ilości turystów (przynajmniej w ten zimny i deszczowy dzień, w którym my tam się znaleźliśmy).  Elektryczne kuchenki nie wytrzymywały obciążenia i cały czas wywalało korki. Korzystaliśmy więc ze swoich kartuszy. Koszty zredukowaliśmy (przybycie po zamknięciu recepcji – niezamierzone ;)) 

 

6. Campingplatz Ost w Wiedniu. Ceny nie zdążyłam przyswoić ale nie było to ani najtańsze, ani najdroższe pole namiotowe podczas wyprawy. Co mnie zawiodło? Miejsce dla namiotów usytuowane gdzieś na samiutkim końcu wielkiego areału, gdzie turystą przodującym jest turysta camperowiec. Skoro namioty hen daleko, to i do sanitariatów blisko nie było. A tych chyba trochę zbyt mało, jak na ilość biwakujących :/

 

SŁOWACJA

1. Camping Zlate Piesky Bratysława. Mocno trąci poprzednim ustrojem ale do czystości nie można się przyczepić. Sporo zieleni no i jezioro! Jest gdzie się zamoczyć. Do minusów zaliczam jednak odległość od centrum miasta i brak skomunikowania w nocy 😛

TU MACIE MAPĘ CAMPINGÓW, NA KTÓRYCH GOŚCILIŚMY NAD DUNAJEM

WĘGRY

I tu się już nie rozpisuję zanadto. Bo kto jadąc wzdłuż Dunaju jedzie nad Balaton? 😉 No ale gdyby…

  1. Zamardi – pole namiotowe 2200 HUF ≈ 30 PLN
  2. Keszthely – pole namiotowe 2510 HUF ≈ 35 PLN
  3. Budapeszt – hostel 12,5 EUR ≈ 52 PLN

KOMUNIKACJA

Podane ceny zawierają wliczoną cenę za przewóz roweru.

Przejazd busem Polska – Czechy – 125 pln

Koleje czeskie:
Praga – Czeskie Budziejowice – 30 pln
Bratysława – Budapeszt – 105 pln (24 €)

Koleje węgierskie:
Budapeszt – Zamardi ( Balaton Ekspresz z dworca Kelenföld) – 44 pln
Keszthely – Budapeszt – 60 pln

Autokar Lux Express:
Budapeszt-Kielce – 55 pln

Z przykrością muszę poinformować Was, że Lux Express wycofał się z rynku polskiego. W dniu 1 kwietnia 2017 przestała istnieć większość tras na terenie Polski. Firma nie świadczy usług transportowych z Warszawy i Krakowa do Pragi, Budapesztu, Wiednia, Bratysławy, Brna czy Donovaly. Zarząd firmy podkreśla jednak, że nadal będą możliwe podróże z Warszawy do krajów bałtyckich i miast takich, jak: Wilno, Kowno, Ryga czy Tallin.
Smutna to informacja, gdyż usługi przewozowe były świadczone na wysokim poziomie i z przyjaznym nastawieniem dla rowerzystów. Tym bardziej smutek mnie ogarnął :/


PODSUMOWANIE KOSZTÓW

Skalkulowaliście już koszty niemal dwutygodniowych wojaży? Hola, hola! Nie tak szybko. Przecież musieliśmy jeszcze coś jeść, pić i korzystać z innych usług płatnych 🙂 (autobusy, metro, wejściówki, żarełko itd., itp.)

Żywienie to bardzo ważna rzecz! Ubezpieczenie ważna rzecz! Internety ważna rzecz!

A więc ile wyszło w sumie?

No to sumujemy: noclegi, dojazdy, przejazdy, żywienie, wejściówki, przyjemności, ubezpieczenie, dodatkowo wykupiony internet i wszystko co było, o czym napisałam i o czym zapomniałam:

1500 pln

12 dni przez Czechy, Niemcy, Austrię, Słowację i Węgry

Nie wliczam sprzętu, odzieży, wyposażenia itd., bo tym wszystkim już dysponowaliśmy. Czy to dużo? Sami sobie odpowiedzcie. Ale myślę, że każdy przez rok jest w stanie taką sumę odłożyć 🙂  Gdyby jednak ktoś miał wątpliwość na czym jeszcze zaoszczędzić, to bardzo proszę:

NA CZYM JESZCZE ZAOSZCZĘDZIĆ ???

  1. W Czechach pijcie więcej piwa niż wody (jest dużo tańsze)
  2. Nie omijajcie Lidla i Aldiego
  3. Nie wyrzucajcie plastikowych butelek po wodzie (za te w Niemczech i Austrii płaci się kaucję!)
  4. Bierzcie towar z najniższych półek, a będzie Wam wynagrodzone! (Ból kręgosłupa od schylania się do dołu można załagodzić zimnym piwem. Takie za kilkadziesiąt eurocentów też da się wypić 😉
  5. Na Węgrzech kupujcie więcej tokaja niż jogurtów (jest dużo tańszy)
  6. Stawiajcie się na campingu po zamknięciu recepcji i znikajcie przed jej otwarciem (no dobra, to nieuczciwe ale… kto rano wstaje, temu pan bóg daje 😀 )
  7. Omijajcie restauracje na rzecz przygotowanej przez siebie strawy (my zaszaleliśmy w restauracji w Pradze, Bratysławie i nad Balatonem)
  8. Zamiast wozić się pociągami wybierzcie rower 😉

Wiatru w plecy!

Basia.

8 komentarzy

  • Maciej 29 maja 2017 at 21:58

    Pozostaje się zgodzić.
    Z Higieną można powalczyć w McDonaldsach, otwierają wcześnie a ustępy i umywalki mają na wysokim poziomie, co prawda nie usiłowałem nigdy brać kąpieli w umywalce, ale zęby tudzież inne … Daje się umyć,zwłaszcza gdy działa się w tandemie 😉
    Za to na sypianiu można oszczędzić kimając w wiatach turystycznych. Żeby było hardcorowo tanio… Konserwy można wieźć Polski… 😉

    Reply
    • rowerowy kRaj 29 maja 2017 at 22:10

      To wersja dla hardcorowych ale jak najbardziej godna polecenia no i niosąca duuuże oszczędności 🙂 Nad Dunajem jednak trudno było zrobić skok w bok (wzgórza, winnice, zagospodarowany każdy metr ziemi), toteż korzystaliśmy z legalnych pól namiotowych 🙂

      Reply
  • Krzysztof Grzelczyk 30 maja 2017 at 14:25

    Fajnie i rzeczowo opisane! Oby więcej takich wpisów 🙂

    Reply
  • Artek 50 29 czerwca 2017 at 18:58

    Heyka – własnie mam 90 dniowy urlop. Jestem rowerzystą od 40 lat – wybieram się Green Velo z Częstochowy przez Jarosław do Elbląga ( teściowa ). to 05 07 2017. W sierpniu -4 tygodnie – od Leverkusen ( start ), Niederlandy, Paris, Lazurowe wybrzeże …. to moje twarde plany. Mam 50 lat, rowerek KTM i power w nogach.
    Prezes z Lubina
    zdrowie@spoko.pl
    życzę Wam więcej urlopu płatnego, aby więcej zobaczyć…lata lecą

    Reply
    • rowerowy kRajrowerowy kRaj 18 lipca 2017 at 14:37

      O maj gott!! Przepraszam za tę ciszę w eterze. Zrozumiesz, ja wiem 🙂 Porwał mnie rower 😛 Właśnie wróciłam ze Szwecji 😀
      Z tym urlopem to trafiłeś w sedno! Pokażę przełożonym, kto wie 😛
      Szerokoch horyzontów i udanych wojaży!!!

      Reply
  • buga 3 sierpnia 2017 at 10:11

    Ja dopiero zaczynam przygodę z rowerem, ale taki wpis działa na mnie niesłychanie motywująco 🙂
    Dzięki

    Reply
    • rowerowy kRaj 3 sierpnia 2017 at 10:55

      Niech Cię koła prowadzą w ten rowerowy świat!

      Reply

Dodaj komentarz